|
|
Zamotani w sieć interesów Od redakcji:
Poniższy artykuł zasiał pierwotnie opublikowany na łamach biuletynu California Fitnetss News ukazującego się w Czechach. Autor zalicza się do autorytetów wśród specjalistów nauki o żywieniu, jego opinie są odbierane z dużą uwagą. To, o czym pisze, jest charakterystyczne nie tylko dla mentalności Czechów i sytuacji w tym kraju.
Dr Petr Foѐt: „Witaminy a producenci leków” Po przeczytaniu następnych zdań przyznasz, że nasz artykuł mógłby nosić nawet taki tytuł: „Mowa do niewiernych". Przypomina to język Biblii? Słusznie. Jeżeli pomyślę bowiem, ilu ludzi uważa, że nie potrzebuje żadnych suplementów żywieniowych, lub też tylko okazjonalnie kupuje jakieś witaminy, muszę stwierdzić: jest ich dość dużo. Można nawet powiedzieć, że jest ich nieznośnie dużo. Teraz pewnie pomyślisz, zaraz pojawi się prawdziwy motyw - zbyt niski obrót, więc nie wystarczający zysk.
POMYŁKA! Ja mówię bowiem o czymś zupełnie innym! O tym, że osoby nie kupujące witamin mają widocznie powody, by ich nie kupować.
Zastanawiając się nad tym, dlaczego tak się dzieje, jedyne wytłumaczenie znajduję w stwierdzeniu, że te określone osoby nie kupujące witamin są biblijnymi niewiernymi naszych czasów - nie wierzącymi w suplementy żywieniowe. Inaczej mówiąc są to zatwardziali sceptycy. Przeanalizujmy poniżej, z czego bierze się ten sceptycyzm.
Jednak najpierw przyjrzyjmy się, jaka jest sytuacja w innych, bardziej rozwiniętych krajach? W Stanach Zjednoczonych ok 50 min ludzi (ok. 20 % ludności) zażywa regularnie - tj. codziennie i długotrwale - jakiś suplement żywieniowy. W Europie Zachodniej udział ten jest niższy, obejmuje ok. 10 % populacji. U nas (czyli w kraju autora - w Czechach - przyp. redakcji) - na wyrost licząc - ledwie 1 %.
W czasach socjalizmu nie mieliśmy dostatecznych kontaktów ze światem, nie byliśmy poinformowani o postępie i nie mieliśmy możliwości kupowania nowych produktów dla ochrony własnego zdrowia. Na dobrą sprawę nawet nie potrzebowaliśmy ich, bowiem byliśmy zdrowi na „zasadach socjalistycznych". Jeżeli ktoś jednak potrzebował witamin, wówczas otrzymał je i to bezpłatnie. Ludzie zakodowali sobie, że o ich zdrowie troszczy się państwo za darmo i koszt zakupu jakiegokolwiek leku oraz inne wydatki pokryje też państwo, czy - jak obecnie - kasa ubezpieczeniowa.
Nie możemy więc dziwić się powszechnej reakcji typu: „wystarczy, że za określone leki musimy płacić, przeznaczamy przecież ponad połowę pensji na żywność, jak tu wydawać duże pieniądze na witaminy"
Z premedytacją udramatyzowałem koniec poprzedniego akapitu i świadomie umieściłem to zdanie na jego końcu, ponieważ do niego pragnę teraz nawiązać. W tej chwili medycyna tłumi, albo wręcz przemilcza wiele dobrych wiadomości o częstokroć dosłownie leczniczym działaniu specjalnych suplementów żywieniowych. Czyni to z wielu powodów:
1. Terapeutyczny i profilaktyczny sposób odżywiania sytuował się zawsze poza sferą zainteresowań nowoczesnej medycyny typu zachodniego. Medycyna czeska zalicza się do tego grona.
2. Powszechne, profilaktyczne przyjmowanie suplementów żywieniowych spowodowałoby umniejszenie liczby zachorowań, tak więc zyski i wpływy samej medycyny uległyby ograniczeniu. Stosownie suplementów żywieniowych – odpowiedników leków o naturalnym pochodzeniu, nie powodujących uzależnień, bez działań obocznych - w ogromnym stopniu ograniczyłoby dochody koncernów farmaceutycznych ze sprzedaży lekarstw, które stanowią bazę współczesnej medycyny (i z powodu których jest ona uzależniona od tych dużych firm).
Tak więc konkretne interesy wysokiej rangi dyktują, aby informacje o pozytywnym działaniu suplementów żywieniowych nie były publikowane. Wręcz przeciwnie, w ostatnich latach nie tylko ja zwróciłem uwagę na tendencyjne - w wielu przypadkach wręcz druzgocące - ataki skierowane w mediach na suplementy żywieniowe. O dalszy bieg sprawy zatroszczy się odpowiedni urząd i po prostu nie dopuści danego produktu do obrotu w wolnej sprzedaży.
Powód jest oczywisty: interes jest w tym, aby ten sam specyfik był produkowany jako oficjalnie zarejestrowany lek.
Czy teraz jest już jasne? Gołym okiem widać schizofrenię w stosunku do suplementów żywieniowych!
Z jednej strony producenci leków oświadczają, że suplementy żywieniowe są nieskuteczne, z drugiej zaś dla zakładów farmaceutycznych już teraz jest oczywiste, że jest to biznes zyskowny, ponieważ przekonały się, że uznane za nieskuteczne suplementy żywieniowe naprawdę POMAGAJĄ! Inaczej bowiem preparatów zawierających tego typu substancje aktywne nie dałoby się oficjalnie zarejestrować - każdy nowy preparat jest długo i w sposób skomplikowany testowany zgodnie z procedurą dopuszczania do obrotu i musi być wykazane jego działanie profilaktyczne! Tak, to są fakty. A fakty jak wiadomo, są uparte... Mówią same za siebie. Dr Petr Foet
Doradca ds. żywienia
Źródło: California Fitness News 10/99
|
|