JAK MIGRENA MOJEJ ŻONY POPRAWIŁA MI WZROK...
To oczywiście jest żart. Ale... wszystko zaczęło się od migreny mojej żony, która coraz częściej jej dokuczała. W takich chwilach nic nie było w stanie jej pomóc. W czerwcu ubiegłego roku spotkałem naszą znajomą - sąsiadkę mieszkającą kilka budynków dalej. Zdarzyło się to akurat w czasie trwającej od kilku dni migreny u mojej żony. Opowiedziałem jej o "aktualnym problemie". Nasza sąsiadka, pani H.W. "zaiskrzyła" chęcią pomocy. Opowiedziała mi o konieczności uzupełniania brakujących "elementów" w organizmie, niezbędnych do jego prawidłowego funkcjonowania. Opowiedziała mi także o swoich własnych doświadczeniach z produktami CVI. Postanowiłem, że musimy je wypróbować - ale najpierw sprawdziłem w internecie wszelkie informacje na ten temat, tzn. jakie produkty stosować w pewnych dolegliwościach i w jaki sposób należy je stosować. Po kilku dniach razem z żoną zaczęliśmy codziennie używać wiele z proponowanych przez CVI witamin, preparatów pochodzenia mineralnego, etc. Na początku sierpnia zaczęliśmy używać także Luteinę - bo na internetowych stronach CVI były informacje na temat jej dobroczynnego wpływu na ostrość widzenia. A wiadomo - że po czterdziestce "ręce coraz bardziej rosną" i w końcu "gazetę najlepiej czyta się z balkonu, podczas gdy leży ona na trawniku przed domem"! Od około 8-9 lat trudno było mi wypełnić bez okularów kartę parkingową w samochodzie, przeczytać menu w restauracji, nie mówiąc już o takich rzeczach, jak odczytanie terminów ważności na opakowaniach w sklepie, czy obcinaniu paznokci (co i w okularach bywało także problematyczne). I nagle... w listopadzie "złapałem się" na tym, że BEZ PROBLEMU czytam bez okularów!!! Kolejny raz zdarzyło mi się to w styczniu br. Potem takie przypadki zaczęły się powtarzać coraz częściej! Od kilku miesięcy nie używam okularów do czytania!!! Obcinanie paznokci bez okularów stało się przyjemnością (a nie potwornym wysiłkiem)!!! W restauracji bez okularów mogę poczytać propozycje z menu!!! Nie mówiąc już o takich drobiazgach, jak wypełnienie w samochodzie karty parkingowej - oczywiście bez okularów! ... A co z migreną mojej żony? Od długiego czasu jest tylko "przykrym wspomnieniem". ODESZŁA!!! I niech nie wraca!
J. M. Częstochowa Zródło: CaliNews styczeń 2006
|